Brytyjscy dentyści za pośrednictwem BBC ostrzegli przed "ciasteczkową kulturą miejsca pracy", która sprzyja powstawaniu problemów zdrowotnych. Czy to faktyczny problem?

W polskich biurach nie organizuje się już typowych dla PRL zakrapianych imprez z okazji urodzin, imienin, zaręczyn, ślubów, chrzcin, komunii, rozwodów, awansów, podwyżek, odejścia z pracy i innych ważnych okazji. To, że dochodziło wówczas do gorszących wręcz scen, znajduje wytłumaczenie w badaniach psychologów - w miejscu zwykle niezwiązanym z piciem trudniej kontrolować własne reakcje na alkohol. Znacznie lepiej udaje się to barze czy pubie.

Jednak ciasta, ciastka, czekolady, czekoladki, cukierki herbatniki i inne słodycze nadal mają się świetnie (choć petenci nie przynoszą już bombonierek). To nie jest problem wyłącznie polski - pod względem zamiłowania do słodkości Wielka Brytania najwyraźniej nam dorównuje, a być może nawet przewyższa.

Zdrowo się nie dzielić

Według Jane Beedle, uczestniczki ubiegłorocznego konkursu kulinarnego Great British Bake, ciasta “wnoszą radość do biura" i "nikogo nie zabijają". Jednak dentyści z Faculty of Dental Surgery uważają, że dzielenie się słodkimi przekąskami po prostu szkodzi zdrowiu.

Jak się okazuje, większą część całego zawartego w diecie cukru wiele osób spożywa obecnie w miejscu pracy. Jak wyjaśnia prof. Nigel Hunt z Royal College of Surgeons (który – nota bene - na niejednej konferencji przekąszał), okazją do opychania się mogą być egzotyczne słodycze przywiezione przez kolegę z wakacji czy chęć nagrodzenia zespołu przez szefa za pomocą tortu (choć, jak wiedzą biurowi bywalcy, każdy powód dobry). Profesor zachęca, aby w ramach noworocznych postanowień walczyć z "ciasteczkową kulturą".

- Potrzebujemy zmiany kulturowej w biurach i innych miejscach pracy, zachęty do zdrowego odżywiania oraz wspomagania pracowników, by unikali słodkich pokus takich jak ciasta, słodycze czy herbatniki – grzmi profesor.

Radzi, aby słodkie przekąski spożywać tylko w czasie lunchu, a poza nim słodycze trzymać poza zasięgiem wzroku. Wiadomo przecież, że co z oczu, to z serca...

- Myślę, że wszyscy jesteśmy skłonni pakować słodycze do ust, bo po prostu są dostępne. Uważam, że powinniśmy opierać się pokusie przyjemności, która nie jest warta spożytych kalorii – mówi profesor.

Wiele osób, które próbują się odchudzić albo przejść na zdrową dietę, w pracy trafia na stosy ciastek i naraża się na wyrzuty: "Co, nawet kawałka nie zjesz? Nie lubisz mnie?"

Christine Wallace, uczestnika konkursu wypieków Bake Off z roku 2013 uważa zwalczanie ciasteczkowej kultury  za “kolejny przykład państwa nadopiekuńczego, próbującego kształtować nasze życie, choć nie jest to naprawdę potrzebne".

- Ciasta są zwykle przynoszone do miejsca pracy z okazji urodzin lub innych specjalnych wydarzeń. Trudno sobie wyobrazić takie wydarzenia bez ciasta"- mówi autorka pięknie dekorowanych tortów w kształcie kapeluszy. - Chodzi przede wszystkim o umiar, zjadanie niezbyt często małych kawałków zamiast dużych, i pełne rozkoszowanie się tym, co jemy – zaznacza.

Eksperci od zdrowego żywienia nie zgadzają się jednak z Wallace. A brytyjskie Faculty of Dental Surgery ma konkretne propozycje dotyczące mniejszego spożycia cukru w miejscu pracy:

  • Po pierwsze – zastąpienie ciasteczek i czekoladek zawierającymi mniej cukru i tłuszczu przekąskami takimi jak owoce, warzywa czy orzechy.
  • Po drugie – jeśli są już ciasta, to niech będą pokrojone na bardzo małe kawałki.
  • Po trzecie – unikanie podjadania pomiędzy posiłkami – czyli jeśli przekąska, to w porze lunchu.
  • Po czwarte – podliczanie spożytego cukru.
  • Po piąte – ukrycie słodyczy. Nie powinny leżeć na wierzchu i być łatwo dostępne. Dział naukowy PAP zaobserwował zresztą, że każda ilość słodyczy leżących na wierzchu znika przed upływem doby.

Paweł Wernicki

Możesz ocenić ten artykuł: